Od tak dawna marzyłam o festiwalu makaronów. Na ubiegłorocznym udało mi się chyba nawet przytyć. Gdy tylko się pojawił, postanowiłam znów iść i się objeść jak świnia za 25 złotych.
Udałam się więc z moim mencizną do Pizza Hut na wrocławskim rynku. Siadamy, wszystko ładnie, pięknie, otrzymujemy magiczną tabliczkę i do dzieła
I tutaj pierwsza niespodzianka. Chcę zamówić Penne salmone, a nie mogę. Okazało się bowiem, że tym razem to restauracja wybiera co będziemy jeść. No nic, trudno, a nóż też będzie ciekawie... tylko szybciej bo od rana nic w ustach nie miałam.
Ok. Czekamy, czekamy, czekamy... książkę bym zdążyła chyba przeczytać. Jest, przychodzi kelnerka i podaje nam.......
tego typu porcję (talerz brudny, bo dopiero przy którejś rundzie wpadłam na pomysł zrobienia recenzji i zdjęć). Tym by się przecież nawet anorektyczka nie najadła. No Boże jedyny i miłosierny, to chyba jakiś żart. Ale nie. Między każdą TAKĄ porcją mijało jakieś 10-15 minut. Myślałam, że zwariuję.
Zapytałam się nawet grzecznie kelnerki co ludzie mówią o tym festiwalu, okazało się, że większość myśli tak, jak ja. Rozumiem, że festiwal pizzy wyglądał podobnie, ale wtedy kelnerki biegały jak zakręcone z wielkimi tacami, a nie z półmiskiem jak dla trzylatka na diecie wątrobowej.
Ogólnie zjadłam wszystko nie licząc tego na co liczyłam przez ostatnie dwa tygodnie. Makarony smaczne, ale porcje i tempo wydawania pozostawia wiele do życzenia. Gratuluję pomysłu specom od marketingu, bo kto raz przyjdzie, raczej imprezy już nie powtórzy.
A Wy byliście już w PH? Może tylko we Wro tak kiepsko to wygląda?











16 komentarze:
bwahahah padłam, gdy zobaczyłam zdjęcie makaronu! :D to chyba jakaś kpina z tą porcją...
co do PH to dla mnie od 2-3 lat jedzie jedynie na opinii, a szkoda, bo kilka lat temu była naprawdę dobra...
Yummy & Tasty
No to rzeczywiście nieciekawie jeśli tak to wyglądało. Jak na razie nie miałam okazji być w PH u siebie na tej akcji, ale po Twojej opinii sama nie wiem czy mam ochotę się wybrać.
Ja także miałam zamiar wybrać się do Pizzy Hut z okazji festiwalu makaronu, ale po twoim poście porządnie się zastanowię zanim wydam 25zł w tym lokalu.
wiecie, ja po ponad dwóch godzinach się najadłam, więc nie jest aż tak źle. Jednak na 100% jest o wiele gorzej niż rok temu na festiwalu. Lepiej już wspominam festiwal pizzy
WWczoraj byłam z moim Panem w Pizza Hut. Radośnie zjedliśmy wielką PanPizzę. Kątem oka obserwowałam kelnerki przynoszące po łyżeczce makaronu...
Zastanawiałam się, jak to logistycznie jest rozwiązane... Dla mnie byłoby o tyle ok. że bardzo mało jem, ale trzeba zarezerwować mnóstwo czasu..
ps. zapraszam do mnie na wrzosowy konkurs jak masz chwilkę;)
ps. jestem z Krakowa, żeby nie było wątpliwości.
No to kiepsko z ich strony. Takie skąpstwo i dusigrostwo jeszcze żadnej restauracji nie wyszło na dobre.
@Mirabelka: co fakt to fakt. Chyba chcieli trochę zaoszczędzić a stracą naprawdę mnóstwo osób, które chodziły nawet kilka razy w tygodniu na festiwal. A tak? Kto ma czas siedzieć np 3 godziny w restauracji?
No o mniej klientów zje bo w końcu restauracja się nie rozciągnie, z gumy nie jest, a głodni klienci siedzą i czekają na łyżeczkę makaronu
Byłam kiedyś w Gdyni, porcje były spore, ale ABSOLUTNIE nic mi nie smakowało. Wiesz jak jest, obcięli porcje, bo przychodzili ludzi i zjadali tyle ile przeciętny człowiek przez tydzień ; )
@Weronika: kiedyś to i ja byłam (na tym poprzednim) i wtedy dałabym sobie lewą rękę odciąć za możliwość zamieszkania tam na jakiś czas. A teraz chybabym musiała do emerytury tam mieszkać ;)
Po prostu porażka ....gdybym zobaczyłą cos takiego to bym chyba sie w głos zaśmiałą ...bo to po prostu kpina z klienta:)
Ja niestety nie mogę sie zgodzić, byłam wczoraj na wrocławskim rynku w Pizza Hut na festiwalu makaronów. Byłam w 3 osoby i wyszliśmy baaaardzo najedzeni (a możemy dużo zjeśc). Jak weszliśmy do środka, to nawet nie zdążyli podać nam napojów a już dostaliśmy pierwsza porcję makaronu (mniej więcej były to 2 duże łyżki). Dla nas te porcje były wystarczające, ponieważ chodziło o to, żeby wiele rodzajów makaranów spróbować, a nie najeść się pierwszą porcją. Odstępy czasowe były bardzo krótkie, czasami nie zdążyliśmy zjeść jednej porcji, a już podawali następną. Generalnie byliśmy bardzo zadowoleni i bardzo najedzeni. Wychodzi na to, że dużo się zmieniło, albo trafiliśmy na dobrą i szybką obsługę:)
@Anonimowy: wychodzi na to, że wszystko zależy od kucharza i kelnerek bo ja wyszłam głodna i wkurzona. Zresztą jak napisałam w aktualizacji, byłam ostatnio w PH koło pasażu i tam było cudownie
Z tego co słyszałam, to taki festiwal, żeby opłacał się restauracji, musi polegać na mniej więcej takiej zasadzie: klient zamawia zwykłą pełnopłatną porcję jakiegoś makaroniku, nie dojada do końca, ew. kucharze przygotowują ociupinkę więcej i te oto resztki czy też nadwyżka ląduje na talerzu innego klienta, który zdecydował się na ten promocyjny festiwal. Strasznie napaliłam się na ten festiwal, bo uwielbiam makarony, ale czuję obrzydzenie, jeśli to tak ma wyglądać.
@Anonimowy: na własne oczy widziałam jak przygotowują makarony, więc mogę Cię uspokoić, nie dojadasz resztek po innym kliencie. Poza tym nie zapominaj, że to restauracja a nie "budka chińczyka" i sanepid w takich miejscach bywa. Możesz jeść śmiało :)
A w Gdańsku wygląda to inaczej. Nie dostałem żadnych krzyżówek itp ponieważ na 1 porcje czekałem około 5 min i każda kolejna przychodziła średnio po czasie zjedzenia bieżącej. Porcje? Hmmm... około 3 razy większe niż na Twoim zdjęciu. Syte i dobrze doprawione. Na festiwalu byłem 1-szy raz. Dotarłem do 7 porcji (na 17). Więcej nie dałem rady mimo że byłem z rana bez śniadania. Do tej pory czuje się najedzony (byłem koło 11:30). Jeżeli chodzi o Gdańsk to w Galerii Bałtyckiej- polecam.
Prześlij komentarz